Kopenhaga miastem Małej Syrenki

Urlop w Kopenhadze wcale nie musi być nudny. Szczególnie jeśli wybieramy się tam z dziećmi. Jeśli powiemy im o nietypowym symbolu tego miasta, z pewnością szybko będą chciały się tam udać. Kopenhaga bowiem od prawie stu lat kojarzona jest z Małą Syrenką, bohaterką bajek Hansa Christiana Andersena. To jej pomnik stoi w jednym z najbardziej reprezentacyjnych części miasta. W Kopenhadze miejsc związanym z tym bajkopisarzem jest znacznie więcej, co na pewno ucieszy najmłodszych turystów. Szczególnie, gdy udamy się do Nyhavn, miejsca zamieszkania autora tychże bajek. Ta malownicza dzielnica tętni tysiącem barw i przytulnych uliczek. Jest to także miejsce, z którego można wyruszyć na niezapomniany rejs. Widok miasta z łodzi może wprawiać w prawdziwy zachwyt. Szczególnie jeśli dopisze pogoda. Niemniej, jednak wcale to nie oznacza, że dorośli nie będą mieli co tu robić. Również na nich czekają atrakcje na wysokim poziomie. Jeśli jednak chcą razem ze swoimi pociechami poczuć się całkowicie wolnymi i zrobić coś szalonego, z pewnością jest to przejażdżka największą na świecie karuzelą. Ucieszeni będą najmłodsi, a i starszym nie będzie brakować wrażeń. A że obok jest cały park rozrywki można tu spędzić cały dzień oddając się beztroskiej zabawie i zapominając o wszelkich problemach. Choć Kopenhaga nie zalicza się do największych miast, wiele tu miejsc, które mogą uchodzić za rekordowe. Choćby taki Stroget – liczący 1,2 kilometra deptak, co czyni go najdłuższym w Europie i wciąż jest wzorem do naśladowania przez inne miasta. Wokół deptaku usytuowanych jest mnóstwo butików i restauracji. Po zabawie warto wybrać się też gdzieś, gdzie spotkać się można z najwyższą sztuką. Celem takim może być Amalienborg, Rosenborg czy Christiansborg. Wszędzie tam zajrzeć można do prawdziwych królewskich pałaców i rezydencji i choć przez chwilę poczuć się, jakby miało się w sobie błękitną krew lub było kimś naprawdę ważnym. Ciekawym przeżyciem dla pewnej części turystów może być zobaczenie czegoś, o co trudno gdziekolwiek indziej. W mieście bowiem własne nieoficjalne mini- miasteczko utworzyli wszelkiej maści ludzie nie zawsze pozostający w porządku wobec prawa. W tzw. Wolnym Mieście Christiania swój dom budowli dilerzy narkotyków, prostytutki, hipisi. Chlubią się nawet swoją własną flagą i niezależnością od miejscowych władz. Zanim jednak się tam udamy, warto podpytać przewodnika czy jest to bezpieczne. Bo nie zawsze to, co ciekawe nie stanowi żadnego zagrożenia.